Wywiad z Jankiem Trzeciakiem, wicemistrzem Polski w szabli w fechtunku historycznym, uczniem piątej klasy Szkoły Podstawowej ADE. Wywiad został przeprowadzony tuż przez ogłoszeniem epidemii, a publikujemy go ciut później aby lepiej przyjrzeć się osiągnięciu Janka. Warto przeczytać i znaleźć podobieństwa do siebie.

Cześć Janku. Jesteś w V klasie i niedawno zdobyłeś tytuł Wicemistrza Polski w szabli w fechtunku historycznym. Wielu ludzi myli szable z mieczem i floretem, a tu jeszcze fechtunek historyczny. Przybliż nam tę dyscyplinę. O co w niej chodzi?

Główna zasada polega na tym, aby trafić przeciwnika i nie dać się trafić przez niego. To nie jest takie łatwe jak brzmi. Przeciwnik może na przykład robić uniki, blokować się. Żeby wygrać trzeba znać dużo taktyk. Można być bardziej defensywnym, czyli blokować się i czasami atakować w dogodnym momencie albo ofensywnym, czyli atakować wroga i nie pozwolić mu się bronić.

Szabla brzmi groźnie. A co oznacza szabla w fechtunku historycznym?Czym ta dyscyplina różni się od znanej szermierki sportowej?

Szabla używana w fechtunku historycznym jest zakrzywiona tak jak stare szable, stąd nazwa fechtunek historyczny. Obecne szable olimpijskie mają prosty kształt. Poza tym szabla, którą walczę, jest cięższa. Szabla ma jeszcze też kosz do ochrony ręki. A żeby nie zrobić sobie krzywdy, nosimy ochraniacze na kolana i łokcie. Mamy też maski.

Jak popularna jest ta dyscyplina w Polsce?

W sumie jest mało znana. Gdy kogoś spotykam i mówię co trenuję to każdy mówi, że nie zna nikogo kto trenuje fechtunek. Dyscyplina jest mało znana, jednak na mistrzostwach Polski było około trzystu zawodników. Myślę, że w całej Polsce około trzech tysięcy osób trenuje tę dyscyplinę.

zdjęcie z profilu Facebook’owego klubu, w którym trenuje Janek

Skąd pomysł, żeby zająć się tą dyscypliną? 

Szczerze mówiąc, to też nie wiedziałem o tym sporcie. To mama mnie zachęciła. Najpierw mój starszy brat trenował. Ja wyobrażałem sobie szablę olimpijską i spróbowałem.

Spróbowałeś i co dalej?

Najpierw się trenuje mieczem. Spróbowałem i pasowało mi to. Nauczyłem się być defensywny, blokować ciosy i to mnie uspokoiło. Wiedziałem, że zawodnicy nie będą robić mi krzywdy. Co prawda można zrobić krzywdę pchnięciem, ale to jest zabronione. 

A Ty jakim jesteś zawodnikiem, bardziej defensywnym czy ofensywnym? 

Hmm, najpierw nauczyłem się bronić, byłem zawodnikiem defensywnym ale wszystko przegrywałem. Trener podpowiedział, żebym spróbował bardziej walczyć. Wtedy też czasami przegrywałem. Teraz wszystko zależy od przeciwnika. Jeśli mogę to atakuję a jeśli on jest bardziej ofensywny to ja się bronię. 

Od jak dawna trenujesz?

Od roku.

Chwila chwila, trenujesz od roku i już zdobyłeś wicemistrzostwo Polski? Gratulacje i jak to osiągnąłeś? 

Faktycznie, było ciężko. Inni zawodnicy trenują po trzy lata i więcej. 

Co takiego sprawia, że osiągnąłeś taki wynik?

Na pewno bardzo dużo zawdzięczam trenerowi. Mój trener i mentor w tym sporcie to Jakub Gaweł, jest bardzo dobry. Ma duże doświadczenie, jest czynnym członkiem grupy DESW (dawnych europejskich sztuk walki). Jest też sędzią turniejowym i instruktorem szermierski w systemie Go-Now. Jakub Gaweł trenuje mnie w Rebellium Gdańsk.

Jak dużo czasu poświęcasz na trening?

Wcześniej poświęcałem dwie godziny w tygodniu, teraz już trenuję cztery godziny. Dwa dni po dwie godziny. 

Co jest najtrudniejsze w tym sporcie?

Najtrudniejsze jest trafianie przeciwnika.

Czy łatwo łączyć trening ze szkołą?

Treningi mam na godzinę 18:00, więc po powrocie ze szkoły zdążę zjeść obiad, chwilę odpocząć i idę na trening. Dopiero po powrocie z treningu robię prace domowe, więc jeśli jest sporo zadane albo są jakieś prace klasowe to nie jest łatwo, ale daję radę.

A ja sobie radzą Twoi znajomi z innych szkół?

W pewnym sensie to mają trochę łatwiej, bo większość kończy lekcje wcześniej ode mnie. 

A skąd pomysł, żeby pójść do Akademii Dobrej Edukacji?

Szukaliśmy z mamą szkoły, chrześcijańskiej. W sumie ADE nie jest taką szkołą, ale najpierw trafiliśmy na publiczną, która była średnia. Później trafiliśmy na inną szkołę, ale uczyli w niej na zbyt prostych zadaniach, aż w końcu znaleźliśmy ADE. Okazało się, że była niedaleko. Co prawda od tego czasu szkoła zmieniła miejsce i już mam daleko, ale przez to że to jest taka fajna szkoła i inna niż wszystkie to nadal tu jestem. Moim zdaniem podejście nauczycieli do uczniów jest super.

zdjęcie ze zbiorów prywatnych

Jakie widzisz zalety szkoły, w której teraz się uczysz?

Na pewno nauczyciele mają kompletne inne podejście do ucznia. Nie mówię, że szkoły publiczne są złe, ale bardzo mocno to odczułem, bo kiedyś chodziłem do zwykłej szkoły. Powiem, że bardzo średnio było jeśli chodzi o nauczycieli. No i tutaj w ADE też koledzy są inni. Nie wiem dlaczego, ale zwykłe szkoły rzadko przyjmują dzieci z jakimiś problemami. U nas w szkole jest takich dzieci więcej niż gdzie indziej i nikomu to nie przeszkadza. To pozwala nawet fajniejsze nowe przyjaźnie nawiązać.

Jaka jest największa różnica pomiędzy ADE i zwykłą szkołą?

Uczniowie. Tutaj uczniowie są inni. Większość ma doświadczenia ze szkół publicznych, gdzie ich źle traktowano. Uczniowie nie są agresywni. Są po prostu zróżnicowani. Można wspierać tych, którzy np. mają jakieś niepełnosprawności. I to jest moim zdaniem największa różnica.

A jakie było największe wyzwanie lub zdziwienie po przejściu i jak sobie z tym poradziłeś?

Hmmm, dużym i ciekawym wyzwaniem było poznawanie nowych uczniów. Często uczniowie przychodzą w trakcie roku. Poza tym mamy klasy łączone, więc na raz musiałem poznać wszystkich z klasy V i z klasy VI. To było trochę trudne na początku, ale teraz jest super.


jeśli chcesz wiedzieć więcej o szkole ADE,
poznaj najczęstsze pytania wraz z odpowiedziami

Jak teraz spędzasz czas poza szkołą i treningami? Co robisz w wolnym czasie?

Lubię wychodzić na dwór i rozmawiać. W moim bloku jest mało dzieci, więc tłumów nie ma. Gram też w piłkę bo po prostu lubię w nią grać. Koledzy pasjonują się nazwami klubów i graczami a ja po prostu lubię grać w piłkę.

A o czym najczęściej rozmawiasz?

Uwielbiam żarty, więc im weselej tym fajniej. Rozmawiamy też o rodzinie, różnych ważnych sprawach. Normalnie.

Jak twoi znajomi z publicznych szkół postrzegają Ciebie po przejściu do takiej szkoły jak ADE? 

Nagle bardzo mnie polubili. Niektóre osoby się zmieniły. Być może dlatego, że kiedy coś tracisz to wtedy dopiero widzisz, co jest w tym dobrego. Kiedy ich odwiedzam, to są bardzo dla mnie mili. Są dużo milsi niż kiedyś.  Z niektórymi zerwały się kontakty. Czasami mam ochotę spotkać dawnych kolegów, jednak nie żałuję zmiany szkoły.

Tutaj w szkole masz mentora. Co sądzisz o pomyśle opieki mentorskiej?

Bardzo mi się to podoba. Mentor pomaga wyjaśnić różne rzeczy. Mówi mi o moich zaległościach i wspomaga mnie.

Jakie widzisz zalety dla siebie?

Dla mnie hmmm. Bo ja miałem problemy, żeby zapamiętywać prace domowe albo co mam zrobić, a mentor mi w tym pomógł. Czasami pisze do mnie maile albo mówi mi, co w danym semestrze ominąłem i jak to nadrobić. To mi pomaga.

Masz kolegów w publicznych szkołach. Gdybyś miał ich zachęcić, żeby przeszli do ADE, to co byś powiedział?

Powiedziałbym im, że nie ma tu krzyku i prawie wszyscy są mili. 

Jakie masz plany sportowe?

Utrzymać wicemistrzostwo, chodzić regularnie na treningi i wzmacniać swoje siły.

Czego Tobie życzyć? 

Szczęścia.

A co dla Ciebie oznacza szczęście?

Szczęście jest wtedy, kiedy rodzina jest zdrowa.

Janku, życzę więc realizacji planów sportowych, szczęścia i dziękuję za rozmowę.

*PS – wywiad przeprowadzony pod koniec lutego 2020, jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat szkoły lub wiesz, dla kogo byłaby dobra, zobacz jak się dostać do ADE.